Kiedy, kiedy miaa jeszcze sze lat, opowiadaem creczce Isi o rzeczach minionych i dalekich, takich, ktre ju nie s. Wtedy musiaem si posuy klasycznym przykadem, ktrym operowa niegdy kapral Cybuszko tumaczc metafizyczny byt linii celowania. Wyjaniaem, e moe mimo wszystko istnie co, czego nie ma. Ale Ika ju z wolna wyrabiaa sobie wasne pogldy na wiat zatoczony rzeczownikami. 